Strona główna Wiara Prawdziwe historie Świadectwo byłego księdza, który został pastorem

Świadectwo byłego księdza, który został pastorem

5414
0

Nazywam się Dariusz Suszek. Od lipca 2001 roku jestem pastorem Zboru w Świdnicy. Chciałbym powiedzieć parę słów o sobie, aby zachęcić Cię do szukania Jezusa. On może radykalnie i całkowicie zmienić Twoje życie. Nadać mu nowy sens i głębszy wymiar. Zmienić je tak, jak uczynił to z moim życiem. Od wielu już lat jestem człowiekiem idącym za Jezusem i służącym mu w wolności i pokoju serca. Na co dzień doświadczam jego miłości i obecności. Jednak nie zawsze tak było. Zanim powierzyłem całkowicie życie Jezusowi, przez pięć lat byłem katolickim duchownym. Dzięki łasce i miłosierdziu Jezusa dziś żyję nowym i szczęśliwym życiem, doświadczając Jego obecności i prowadzenia.

Moja droga do Boga rozpoczęła się w 1984 roku, kiedy po maturze wstąpiłem do Seminarium Duchownego. Chciałem służyć Bogu i ludziom. Starałem się gorliwie i pobożnie prowadzić seminaryjne życie. Wiele modliłem się o potwierdzenie mojego wyboru, czy jest zgodny z Bożą wolą. Odpowiedź otrzymałem w czwartym roku studiów kiedy to Bóg poprzez fragment z Iz.41,8-9 :”lecz ty Izraelu mój sługo, Jakubie, którego wybrałem(…) sługą moim jesteś, wybrałem cię, a nie wzgardziłem tobą” w niezwykły sposób rozwiał moje wątpliwości . Święcenia kapłańskie przyjąłem w roku 1990 i zostałem skierowany do pracy w jednej z parafii Dolnego Śląska. Byłem we własnych oczach dobrym , religijnym człowiekiem zapracowanym w służbie Bożej. Jednak podczas blisko pięciu lat tej pracy, nastąpił we mnie duchowy przełom, który całkowicie zmienił moje wcześniej zaplanowane i uporządkowane życie. W ciągu tego czasu dość szybko moje marzenia i idee z seminarium przerodziły się w rutynową pracę duchownego. Nawał różnych obowiązków i zajęć skutecznie uczynił ze mnie “zawodowego” duchownego. Jednak nie tego pragnąłem ! Zawsze chciałem doświadczać i przeżywać Boga. A tu rutyna oraz pobożność częściej pozorna, z obowiązku niż serca. Duchowe porażki, słabość wobec pokus i popełnianych grzechów czyniły, że zacząłem czuć się coraz bardziej jak w matni. Nie byłem szczęśliwy, mimo tego, że osiągnąłem to co zamierzyłem.

Boże światło zaczęło do mnie docierać od momentu gdy zostałem opiekunem parafialnej grupy Odnowy w Duchu Świętym. Widziałem tam Boga działającego w życiu ludzi. Zapragnąłem tego dla siebie. Byłem już zmęczony smutnym, pustym, grzesznym i rozbitym duchowym życiem. Byłem też sfrustrowany kościelnymi obrzędami, które nic nie zmieniały ani niczego nie wnosiły do mojego życia…

Impulsem do szukania Bożego Życia było dwukrotne odejście grup młodych ludzi z parafii z powodu jak mówili wierności Słowu Bożemu. Nie mogłem zrozumieć dlaczego to zrobili i odeszli od “prawdziwego Kościoła” Początkowo aby mieć biblijne argumenty do dyskusji postanowiłem szukać w Piśmie św. dowodów swoich racji. Nieco później mając coraz większe światło prawdy i jednocześnie zamieszanie z tym związane w desperacji powiedziałem Bogu: pokaż mi prawdę ! Jeżeli pokażesz mi że ustanowiłeś Kościół katolicki będę do końca kapłanem tego kościoła, ale jeśli pokażesz mi coś innego , to postąpię zgodnie z tym co mi ukażesz. . I Jezus to uczynił. Pokazał mi Prawdę, a z nią przyszło prawdziwe życie.

Przez blisko rok czytałem Biblię, wertowałem książki katolickie i protestanckie szukając prawdy. Musiałem wiedzieć, czy moja służba była naprawdę zgodna z wolą Bożą. Na jesień 1994 roku przeżyłem olśnienie- czytając list do Hebr.10,12-14 : “lecz gdy On (Jezus) złożył raz na zawsze jedną ofiarę za grzechy, usiadł po prawicy Bożej, (…)albowiem jedną ofiarą uczynił na zawsze doskonałymi tych , którzy są uświęceni.” otworzyły mi się oczy na prawdę o doskonałej ofierze Chrystusa na krzyżu. Od tego momentu wiedziałem, że nie muszę już składać żadnych sakramentalnych ofiar i podważać tym samym dzieła Bożego. Poznana prawda prowadziła mnie w kierunku nowych decyzji – co dalej ? Dwa miesiące później Duch Święty przemówił do mojego serca, pokazując mi, że jeśli nie zrobię radykalnych kroków w swoim życiu , to nadal jestem jedynie zgubionym, potępionym grzesznym człowiekiem. To mi wystarczyło ! Pokutowałem i wyznałem wszystkie swoje grzechy Bogu. Na wiosnę 1995 opuściłem Kościół katolicki. Później wszystko potoczyło się bardzo szybko. Na kilka dni przed chrztem wodnym, przeżyłem chrzest Duchem Świętym . Marzenie zaczęło się spełniać – osobiście doświadczałem obecności Boga. Potem rozpoczęło się nowe życie, tym razem naprawdę z wiary.

Przez sześć lat służyłem jako wychowawca w Chrześcijańskim Ośrodku dla Uzależnionych w Janowicach Wielkich. W tamtejszym Zborze pełniłem służbę kaznodziei i Starszego Zboru. Tam też odbył się ślub z moją żoną Anną. W szóstym roku pobytu w Janowicach, Bóg otworzył mi drogę do samodzielnej pastorskiej służby w Kościele, więc przeprowadziliśmy się do Świdnicy,gdzie służymy do dziś.

Pan przez cały czas nas prowadzi, chroni i zabezpiecza nasze życie. On zawsze jest wierny. Jestem Mu niezmiernie wdzięczny za nowe życie; dziękuję Mu za moją żonę i dzieci. Jestem Mu wdzięczny za ludzi, których kocham, których poznałem i którym mogę służyć, modlić się o nich i błogosławić im. Czynię to z radością !

Chcę zaświadczyć, że w Jezusie i dzięki Niemu czuję się spełnionym i naprawdę szczęśliwym człowiekiem ! I najważniejsze: wiem, że pewnego dnia spotkam się z Nim, aby być już na zawsze razem z moim Jezusem.

Pozdrawiam Cię w Panu Jezusie.

Kliknij na link i słuchaj radia